|
(Z tomu „Zdruzgotki”, Wyd. Acana, 2008)
Mnóż wirtualne hipostazy Produkuj nicki Coś się zdarzy I zbliża się na łapkach myszy Nie z piskiem a klikaniem.
Pomiędzy istotą a spełnieniem Nie pada cień
Pomiędzy wirtualem a realem Nie pada cień
Pomiędzy pomiędzy Nie pada cień
Pomiędzy pająkiem a muchą Nie ma pajęczyny
Pomiędzy siecią a rybą Wyschło jezioro
Nie ma już pomiędzy Jeziora pajęczyny
I cienia nie ma
Nie potrzeba pieśni by Osjana stworzyć Każdy bezpiecznie wystuka niezgodę Nie potrzeba Jedni w celu emanacji Neoplatonicy są pełni frustracji W sferze ontologii kryzys nadprodukcji Dyspersja hipostaz i bytów polucja
Znicestwiona przestrzeń Czasu kondensacja Czarnej dziury świata Trwa prywatyzacja
I tak trwa ten świat I tak nie kończy się świat I tak przetrwa ten świat Nie w gromie Nie w błysku Nie w pisku Lecz w klikaniu
* * *
Paw zachrypiał wrzaskliwie. Krwawy ścieg powietrza Zbiega się tępym bólem igły drapiąc serce. Ona patrzy na siebie przez pęknięte lustro, Niedopełniona czeka, co zdarzy się jutro, I przez odłamków grzechot w znaku zapytania Smakuje piołun przebłysku i trwania. Ona się nie do pełna w trwanie rozmigocze, A igła jaskrę zdejmie z pomroczniałych oczu. Ona patrzy na zwierzę utkane z powietrza I w mnożeniu odłamków jelenia krew wietrzy. Ona się własnym kształtem od niechcenia bawi. Pies słońca jaskrawego kształt przeczuty zdławił. Ona we włos splątany martwą gwiazdę łowi, On niknie pośród mroczków zaciśniętych powiek.
|