|
Wierszyki te powstały na prośbę dziennikarza „Gazety Wyborczej” pana Jacka Hugo-Badera, który po mianowaniu mnie na stanowiska szefa MSWiA, napisał o mnie artykuł. Poprosił mnie o to, bym mowa wiązaną odpowiedział na pytania o:
- porównanie mnie przez Aleksandra Małachowskiego z Himmlerem - pobyt w szpitalu MSWiA na oddziale VIP-owskim, czym oburzył się brukowiec Fakt ilustrują demaskatorski artykuł moim zdjęciem na szpitalnym łóżku zrobionym wbrew mojej woli; - mój stosunek do „Radia Maryja” i ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka - aferę Rywina.
Z poniższych wierszyków w „GW” wydrukowała tylko króciutki fragmencik – i nie dziwota, bo czemu mieliby drukować poezje ulotną, w której nabijam się z ich kierownictwa. Poniżej pełne odpowiedzi.

Odpowiedź na pytanie o Himmlera:
Na forum Agory Wybuchły już spory: Czy Dorn to jakobin I komu źle zrobi? Helena Łuczywo Zakrzyknie: co żywo Czytajmy eseje O przemocy w dziejach. Eseje Michnika Myśl gorzka przenika, Że Polska znajdzie się na dnie, Gdy władzę przejmą enragees. Miał rację Hrabia Małachowski, Gdy piórem kreślił swoje troski, Pisząc, że kiedy Dorna słyszy, To duch Himmlera w Dornie dyszy. - A ja wspominam młode lata, Z młodzieńczych lektur –Pochwałę kata – Bo gdy resortu w ręce dorwę ster, To – Les agoriennes sur la lanterne!
Odpowiedź na pytanie o złamany kręgosłup:
Jak ślicznie, lekko tańczysz Pan, Faktyczny ustalając stan. Szpitalny ( w gaciach!) strzelił przecież akt Nie Super-Expres, ale tabloid Fakt.
Odpowiedź na pytanie o redemptorystę
Rodzaj poetów, co się z słowy pieści, Niegodzien mężów poważnych uznania. Sławiańskich głosek kto kocha szelesty, Niechaj z ambony nie głosi kazania. W tej to oktawie odtrutka się mieści Na jad co ścieka z Waszmości pytania. Jałowym głowy nie zaprzątaj sporem, Ja się nie skłócę z ojcem dyrektorem.
Odpowiedź na pytanie o Rywina:
Na życia mego ścieżkach krętych, Wszelakie spotykałem męty, Lecz nie spotkało mnie takie zdarzenie, By mi milion dolarów wpychano w kieszenie, I bym moralny z siebie wydał kwik, Żem tak uczciwy jest jak A. Michnik.

Jaśnie Panu Mirosławowi Milewskiemu, Księciu na Habdzinie, Gosudarowi Demy na życia półmetku ośmiela się zadedykować ten skromny utwór autor.
"TAO PICIA"
Wierszem Tao Picia dzisiaj Ci przedstawię Książę na Habdzinie, wielki Mirosławie!
Kończysz lat pięćdziesiąt, pragniesz sto lat żyć; Musisz zatem wiedzieć, co, gdzie i jak pić.
Picie nie jest nauką łatwą ani małą, Niejednej wątrobie inaczej się zdało.
Zdało się niejednej i z żałosnym skutkiem. Nie jest żadną sztuką jak cham golić wódkę.
Lecz sztuka to trudna i nie byle jaka Spożywać wykwintnie esencję ziemniaka.
Świta nowy dzionek, budzisz się przy żonie; Kac wibruje w skroniach niczym szkolny dzwonek.
Usta ci zatruwa posmak brudnej ściery, Więc od razu wypij sporą Krwawą Mary.
Kiedyś już wzmocniony tą bombą witamin, Smakuj na języku wiśniówki aksamit.
Pora na śniadanie. Wie Polak, że z rana Idzie w gardło piwo jak tłusta śmietana.
Jeszcze łyk żubrówki podrażni Ci grdykę I już mkniesz do firmy nowiusieńką bryką.
Wpada nagle klient, straszy wściekłą mordą, Ty na to spokojnie sączysz dobre porto.
Potem dziabniesz rumu i szybko obliczasz, Jak tu wpuścić w koszta swoją beemwicę.
Zdeptałeś fiskusa, firma da ci zysk, Więc obowiązkowo whisky lejesz w pysk.
Pora biznes-lunchu, a zatem na stole Przy steku wołowym butelka beaujolais.
Wypiłeś beaujolais, ale nadal stek Leży na żołądku, więc sącz Triple Sec.
Potem szparko bieżysz do swojej metresy I zmiękczasz jej opór koniakiem Hennessy.
Czas trudów miłosnych u niej Ci umili Pita na trzy nóżki butelka tequili.
Wracasz już do domu, w progu stoi żona I wdzięcznie Ci wręcza szklanicę bourbona.
Bourbon już wypity, teraz krasi lica Pita do herbaty łącka śliwowica.
Pora na spoczynek, walisz się w poduchy I zamykasz dzionek flachą berbeluchy.
|